Babeczki z owocami i czekoladą

Dzisiaj będzie przepis na babeczki – prosty, szybki, a babeczki pyszne. Ja użyłam jako dodatku bananów, daktyli, brzoskwiń i winogron, ale z powodzeniem możecie zastąpić je swoimi ulubionymi (lub tymi, które akurat pod ręką) owocami.

3 szklanki mąki
2 duże jajka
3/4 szklanki oleju
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1/3 – 1/2 tabliczki czekolady deserowej (startej na grubej tarce)
dowolne owoce

Jajka utrzeć z cukrem (lub zmiksować mikserem). Dodać mleko i olej, cały czas ucierając. Następnie wsypać mąkę, sól i proszek do pieczenia. Kiedy masa będzie miała ładną, gładką konsystencję, dodać startą czekoladę. Wymieszać. Foremki do babeczek (mogą być metalowe, silikonowe, kamionkowe… lub papierowe jednorazówki) wypełnić ciastem do 1/2 wysokości. Na wierzchu ułożyć kawałki owoców. Wstawić do piekarnika, nagrzanego wcześniej do temp. 180 stopni C i piec około 15 – 17 minut na złoty kolor. Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem.

Smacznego 🙂

Obraz 120b

 

Przebiśnieg

W ogrodach, w lasach, na polanach – bielą się przebiśniegi. Zimy mamy ostatnio bardzo łagodne, więc -wbrew swej nazwie – rzadko mają okazję przebijać się do słońca przez warstwy śniegu. Niemniej jednak należy podziwiać te drobniutkie kwiatki za wytrwałość i… odwagę, bowiem to właśnie one torują drogę ku wiośnie wszystkim innym roślinom.
Pamiętam je z dzieciństwa, rosnące w ogródku mojej babci, tuż przy dróżce okalającej dom. Niestety, pewnego dnia ktoś z rodziny wpadł na pomysł, by dróżkę wybetonować, zahaczając niefortunnie o miejsce, w którym rosły. Cóż, beton to nie śnieg, niestety…
Przebiśniegi (Galanthus nivalis), zwane również śnieżyczkami (a w dawnych czasach gładyszami), to byliny z rodziny amarylkowatych. W Polsce, jak i w wielu innych krajach, podlegają ochronie gatunkowej na stanowiskach dzikich. Legenda głosi, że to właśnie dzięki nim, zastosowanym jako odtrutka, Odyseusz powrócił do świata żywych po knowaniach podstępnej Kirke. Może coś w tym jest, ponieważ przebiśniegi, poza tym, że są roślinami silnie trującymi, mają szerokie zastosowanie w farmacji – głównie w chorobach o podłożu neurologicznym, a także w leczeniu Alzheimera. Niestety, ich przypadkowe zjedzenie przez zwierzęta, nawet tak duże jak krowy czy owce, często prowadzi do utraty przytomności. Dlatego, kiedy zauważycie wiosną na pastwisku nieprzytomną krowę, warto wziąć pod uwagę, czy owa nie skonsumowała wcześniej tegoż kwiatka.
Ale nie dla wszystkich zwierząt przebiśniegi są kwiatami, które należy omijać. Jako roślina miododajna, stanowi często jedyny pokarm dla zbyt wcześnie wybudzonych pszczół. Zapewne w podziękowaniu za ten dar, natura pomogła przebiśniegom w rozmnażaniu. Otóż mniej więcej w czerwcu, kiedy torebki nasienne dojrzewają i otwierają się, pracowite mrówki roznoszą śnieżyczkowe nasiona.
Przebiśniegi wbrew pozorom nie są trudne w uprawie jeśli trafią na żyzną glebę i półcieniste stanowisko, najlepiej pod drzewami.  Rozmnażają się dość łatwo i bez pomocy człowieka, ale gdyby człowiek chciał im pomóc, najlepiej zrobić to przez podział kęp cebulowych, między czerwcem a wrześniem. Wysiane z nasion zakwitają, niestety, dopiero po kilku latach (bywa, że po sześciu!).
Cieszmy oczy tymi pięknymi kwiatami, zanim ustąpią miejsca krokusom i żonkilom 🙂

Idzie nowe…

Stało się. „Rustic Nook” doczekał się – a właściwie doczeka się, gdyż wszystko jeszcze jest w tzw. powijakach – nowej odsłony. Na własnej domenie, na własnym serwerze… Dzisiaj, patrząc na to z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że te zmiany, jak i wszystkie następujące teraz w moim życiu, były z góry przesądzone.  Blog na blogspocie, mimo kilkuset tysięcy wyświetleń, umierał śmiercią naturalną, zaczął szwankować i ograniczał mocno, co doprowadzało mnie do szału. Wpisy jakieś będą się na nim wyświetlać przez jakiś czas, bo takimi jest załadowany, ale z jakim poślizgiem? A któż to wie 😉

Tak więc z blogspotowego „Rustic Nook” i „Rustic Nook od kuchni” powstaje wordpressowy „Rustic Nook”. Celowo nie zmieniałam nazwy, by ułatwić sprawę dawnym czytelnikom i odwiedzającym.

„Nowe” na tej witrynie póki co jest nijakie. Szablon zamówiony, dotrze do mnie w przyszłym tygodniu, więc zacznie się robić ładnie.  Wordpress dla mnie to zupełna nowość, więc będę się go pilnie uczyć, eksperymentować… a Was wypada mi prosić o cierpliwość i wyrozumiałość  Obiecuję, że postaram się nie zawieść. Słowo (byłego!) harcerza!